zobacz również

Infografika Asertywność – cz. 3
Siedzące dziecko Trudny temat przemoc rówieśnicza
Dziecko na deskorolce O motywacji słów kilka
Przystanek mediacja, kierunek współpraca
Warzywa na blacie Warzywa – nie, dziękuję!
POWRÓT

Wirtualna rzeczywistość pożera nasze dzieci

Od dwóch lat w ramach Młodzieżowej Akademii Reportażu i Dokumentu prowadzę zajęcia dziennikarskie dla dzieci z ognisk wychowawczych w Centrum Wspierania Rodzin „Rodzinna Warszawa”. Gdy zaczynałam, kompletnie nie wiedziałam, jak to się właściwie potoczy. 

grupa dzieci z wychowawcą

Miałam przekazać im swoją wiedzę i umiejętności zawodowe w sposób strawny, a zarazem pożyteczny. Podjęłam się zadania z ciekawości i chęci zdobycia nowego doświadczenia. Dosyć szybko pokochałam pracę z młodymi dziennikarzami, a dzięki ich energii, kreatywności i ciekawości sama zaczęłam się rozwijać. 

Skok na główkę 

Początek był skokiem na głęboką wodę. Znudzone kilkugodzinnym siedzeniem w „czterech ścianach” dzieciaki nie miały ochoty rozmawiać ze mną o publicystyce, nauce, polityce. Nie interesowało ich, jak od kuchni powstają newsy ani to, że mogą prezentować swoje teksty w „prawdziwej gazecie”. Liczyła się przede wszystkim rozrywka. Możliwość publikowania swoich wizerunków, wywiady z gwiazdami młodego pokolenia, robienie materiałów filmowych na mieście. Choć kultura obrazkowa nadal zwycięża, staram się sukcesywnie przechylać szalkę w stronę innych form dziennikarstwa. 

Dziennikarka 

Wbrew pozorom praca z młodym dziennikarzem niewiele się różni od współpracy z dorosłymi. I jednych, i drugich trzeba motywować, żeby przygotowali się do zbliżającego się wywiadu. Konieczny jest bieżący nadzór nad pracą, a później ulepszanie końcowego produktu. Ciężko pracuje się po to, żeby osiągnąć kilkuminutowy efekt. W trakcie jest dużo humoru i luzu, ale bywa także nerwowo i nieprzewidywalnie. Młody dziennikarz dokłada do tego niesamowitą dawkę energii i masę pomysłów. Różnią się też formy wynagradzania. W mojej redakcji za wykonaną robotę czeka wierszówka. Z młodzieżą nagradzamy się wspólnymi lodami. Duma i satysfakcja z działania są ogromne. 

Po co 

W dzisiejszych czasach dziennikarzem może być każdy. Swobodny dostęp do publikowania treści w Internecie sprawia, że amatorskie blogi i posty dostrzegane są przez znane portale, gazety i czasopisma. Kluczową umiejętnością, ważną także w życiu codziennym, jest analiza i selekcja informacji. Młodzi, wbrew obiegowym opiniom, mają dosyć wysoką świadomość zagrożeń, jakie czyhają na nich w sieci. Zajęcia przed kamerą, spotkania ze znanymi osobami pomagają im z kolei w zwalczaniu barier osobowościowych. Uczymy się też wspólnie korzystać z technologii – obsługi dyktafonu, kamery, podstaw montażu – a co za tym idzie, samodzielności i odpowiedzialności. A z legitymacji dziennikarskiej są po prostu dumni. 

Nowe media 

Szybko okazało się, że to ja będę uczyć się mediów od nich, a nie na odwrót. Komputera, tabletu, smartfona. Dzieciaki świetnie poruszają się po świecie aplikacji i nowinek. O tym powinniśmy z nimi rozmawiać i tego się od nich uczyć. Pokazują dorosłym, że media i nowe technologie nie gryzą i nie służą tylko do pożerania czasu i psucia wzroku. Nie ma nic złego w uwiecznianiu siebie i swoich kolegów na pamiątkowym selfie. Trzeba tylko wiedzieć, jak zamieścić je w sieci w taki sposób, aby niechciane i niebezpieczne osoby nie miały do niego wglądu. Do takiej nauki, rozmowy, a także poszerzania horyzontów dzięki wiedzy młodszych – zachęcam. A na wspólne nagrywanie i wchodzenie w świat telewizji oraz prasy – zapraszam. 

Źródło: Czasopismo „O!”, nr 3 (4), wrzesień 2016

Autor: Sonia Tulczyńska - wydawca serwisu i dziennikarz gazety naszemiasto.pl 
Skip to content