zobacz również

Siedzące dziecko Trudny temat przemoc rówieśnicza
Dziecko na deskorolce O motywacji słów kilka
Przystanek mediacja, kierunek współpraca
Papierowe dzieci w kręgu Agenci na misji
Wsparcie w starcie
POWRÓT

Warzywa – nie, dziękuję!

Warzywa zajmują jedno z ostatnich miejsc na liście potraw uwielbianych przez dzieci. Potwierdzają to zarówno badania naukowe, jak i obserwacje większości rodziców czy opiekunów. Pomimo starań wielu osób, surówki wciąż wracają nietknięte w stołówkach szkolnych, a rodzinne przejścia z warzywami trwają nieraz wiele godzin.

Aby skutecznie walczyć z problemem, należy zastanowić się nad jego przyczyną – dlaczego dzieci nie chcą jeść warzyw? Powody mogą być różne.

Uwarunkowania biologiczne

Dziecięcy żołądek jest mały, a zapotrzebowanie na energię w przeliczeniu na kilogram masy ciała jest wyższe niż u osoby dorosłej, dlatego korzystne jest spożywanie przez dzieci produktów gęstych energetycznie, tzn. takich które w małej objętości zawierają dużą ilość kalorii. Co ciekawe badania wskazują, że preferencja żywności gęstej energetycznie powstaje u dzieci dopiero po spożyciu takiego produtku, zwłaszcza gdy dziecko było głodne. Podczas tej swojego rodzaju lekcji organizm uczy się który smak kojarzyć można z sygnałami sytości związanymi z trawieniem i absorbcją pokarmów wysokoenergetycznych (Birch, 1992; Birch i Fisher, 1998). Dodatkowo produkty surowe, o twardej, trudnej do pogryzienia konsystencji, z dużą ilością błonnika, wymagają większych zdolności manualnych a także zaangażowania i czasu na ich zjedzenie i strawienie. Znacznie prostszym i szybszym do zjedzenia – a najczęściej też smaczniejszym – wyborem będą np. pulpeciki lub tłuczone ziemniaki, dlatego dzieci sięgną po nie w pierwszej kolejności. Zaleca się aby już od małego dzieci spożywały pokarmy o różnych teksturach, konsystencji, a także o różnym stopniu rozdrobnienia.

Działania zapobiegawcze

Rozwiązania powyższej sytuacji wydają się banalne, a jednak w ferworze stołowej walki o zjedzenie „jeszcze jednego warzywka“, często o nich zapominamy.

Dobierajmy porcje

Nie muszą być tak duże jak u dorosłych. Pomimo, że proporcje poszczególnych grup produktów na talerzach dzieci i rodziców powinny być takie same, to ilości rekomendowanego pożywienia różnią się, adekwatnie do zapotrzebowania kalorycznego.

Dajmy czas

Zarówno w domu, jak i w szkole, dziecko musi mieć czas wystarczający na spokojne zjedzenie posiłku. Badania Banków Żywności dowodzą, że na spożycie warzyw i owoców może wpłynąć czas przerwy śniadaniowej (minimum 30 minut), a godzinę wydawania posiłków obiadowych warto zaplanować na minimum 2 i pół godziny po przerwie śniadaniowej.

Uwarunkowania ewolucyjne

Dziecko, jedząc warzywa, bardzo często mówi: nie smakuje mi! I w sukurs przychodzi mu ewolucja, która sprawia, że dzieci wolą chipsy i drożdżówki. Upodobanie do smaku słodkiego przy niechęci do smaków gorzkich i mocno kwaśnych ludzie mają zapisane w genach (Birch i Fisher, 1994). Słodycz informowała naszych przodków o tym, że produkt jest źródłem łatwo dostępnej energii. Kwaśny lub gorzki ostrzegał przed żywnością zepsutą. Powiedzmy z ręką na sercu – kto z nas zamiast słodkiej czekolady, woli smak liścia sałaty? Co ciekawe, badania z udziałem niemowląt wskazują, że preferencja smaku słonego rozwijała się bardziej zauważalnie u dzieci, które w pierwszym półroczu życia otrzymywały skrobiowe przekąski, takie jak paluszki lub precelki (Stein, 2012). Produkty tego typu zawierają duże ilości soli, można zatem sądzić, że na kształtowanie preferencji smakowych w pierwszych miesiącach życia realny wpływ mają rodzice.

Szukajmy smakowitych połączeń produktów

Używajmy przypraw i ziół. Odkryjmy wiele zastosowań jednego produktu – czasami nawet inne pokrojenie warzywa sprawia, że zaczyna on zupełnie inaczej smakować. Wyobraźmy sobie na przykład świeżego ogórka pokrojonego w grube plastry lub startego na tarce. Niby to samo warzywo, a jednak sama konsystencja sprawia, że zupełnie inaczej smakuje.

Nie nadużywajmy smaku słonego i słodkiego

Słodziki, wzmacniacze smaku, duże ilości cukru lub soli w posiłkach, będą zwiększać nasz próg odczuwania tych smaków. Produkty naturalne zaczną nam się wydawać mało wyraziste i niezbyt atrakcyjne smakowo.

Uwarunkowania społeczno-kulturowe

Wszyscy wiemy, że należy jeść warzywa, a nie słodycze. Jednak mimo to większość dorosłych czyni odwrotnie. Dzieci uczą się przez modelowanie – obserwację i naśladowanie wzorców – zachowań osób będących dla nich autorytetami. Jeśli dorośli nie lubią i nie jedzą warzyw, dzieci również mają z tym problem. Popularnym, ugruntowanym w społeczeństwie błędem jest również przenoszenie własnych obaw i opinii na nasze dzieci. „O widzę, że dziś na obiad szpinak? Janek, Ty nie lubisz szpinaku. Nie będzie Ci smakował“. Często również mówimy o warzywach jako produktach niegatywnych, które trzeba zjeść („warzywny terror“: „nie wstaniesz od stołu, dopóki nie zjesz“; „dzieci muszą jeść warzywa“), a ponieważ są takie okropne (mimo że dziecko jeszcze ich nie widziało), to należy się za nie nagroda: „zjedz surówkę, to dostaniesz cukierka“. Wszystkie te strategie tylko pozornie prowadzą nas do celu. W rzeczywistości skutecznie zniechęcamy dzieci do jedzenia warzyw, nawet jeśli one same wstępnie nie miały żadnych uprzedzeń.

Straszne nieznane

Jeśli zapytamy dzieci „co jest zdrowe“ albo „co trzeba jeść“, wszystkie chórem wykrzyczą „warzywa i owoce“. Kampanie reklamowe, lekcje zdrowia lub pogadanki z rodzicami działają bez zarzutu. Jednak sama teoria nie wystarczy. Dziecko musi poznać produkt, obcować z nim, wiedzieć o nim więcej, niż tylko jak wygląda na obrazku. Najlepiej angażować dzieci w możliwie największą ilość czynności związanych z jedzeniem – od zakupu produktu, przez uczestniczenie w decyzjach o tym, co dziecko zje na konkretny posiłek (wybór kontrolowany: „chcesz dziś brokuły, kalafiora czy mizerię?“), po gotowanie i wspólne dzielenie się opiniami o jedzeniu. Gotując dla dzieci, przede wszystkim zwracamy uwagę na to, czy im smakuje. Z badań CBOS (2006) wynika, że aż 60% respondentów uważa, że najważniejsze jest, aby dziecko otrzymało do zjedzenia produkty, które lubi i które mu smakują. Wartość odżywcza automatycznie znajduje się na drugim miejscu. Warto więc wraz z dzieckiem odkryć formy podawania warzyw, które mu smakują i tak je przyrządzać. Jedno dziecko woli surową marchewkę w całości, a inne startą na tarce w formie surówki. Starajmy się więc odkrywać wraz z dziećmi to co im smakuje, a okaże się, że z chęcią będą zjadały z talerza podawane im warzywa.

I NA KONIEC ZŁA WIADOMOŚĆ…

Dopóki sami nie nauczymy się jeść warzyw, niesamowicie trudno będzie nam wymagać tego od obserwujących i naśladujących nas dzieci. Choćbyśmy zaklinali rzeczywistość, od tej prawdy nie uciekniemy. A zatem jedzmy warzywa, drodzy dorośli!

 

Do kogo kierowana jest piramida?

Piramida kierowana jest do osób zdrowych w celu zachowania dobrego stanu zdrowia. Należy pamiętać, że w przypadku współistnienia chorób cywilizacyjnych (otyłość, cukrzyca, choroba niedokrwienna serca, nadciśnienie, osteoporoza) konieczna może być modyfikacja proponowanych zaleceń w porozumieniu z lekarzem i dietetykiem.

Jak rozumieć / czytać piramidę ?

Piramida to graficzny opis odpowiednich proporcji różnych, niezbędnych w codziennej diecie, grup produktów spożywczych. Im wyższe piętro piramidy, tym mniejsza ilość i częstość spożywanych produktów z danej grupy żywności.

Źródło: Czasopismo „O!”, nr 4 (5), marzec 2017

Autor: Urszula Somow, Katarzyna Pieczyńska - Fundacja „Szkoła na Widelcu”
Skip to content